Sweetwater (technik i specjalista od łączności)
Jestem szeregowy Terrence Sweetwater. Powiem Ci jedno - to całe cholerne wojsko działa mi na nerwy. To nie moja bajka. Służba wydawała się łatwym sposobem na zdobycie potrzebnego mi stypendium. Ale myślałem, że dzięki moim umiejętnościom i wiedzy nie będę musiał brać udziału w walce. Chyba się myliłem, bo trafiłem do tej parszywej kompanii. Bez dwóch zdań, to określenie świetnie do niej pasuje! Jest tak parszywa, że pewnikiem szybciej zabiją mnie goście z własnej drużyny niż wrogowie. Kijowa perspektywa. Ale przynajmniej dostajemy naprawdę fajne zabawki. Widziałeś ten nowy znacznik laserowy? Całkiem niezły, co?
Sarge (sierżant, dowódca drużyny)
Sierżant Clarence Redford melduje się do służby. Powiedzieli mi, że jestem pierwszym żołnierzem, który został przeniesiony do tej kompanii na własną prośbę.Wcale mnie to nie dziwi. Ta jednostka ma najwyższy wskaźnik zgonów w całej armii. Jesteśmy tak naprawdę tylko celami ćwiczebnymi dla wroga.Uwierz mi, wiem, że igram z losem. Ale ryzyko się opłaci, jeśli tylko zawarty przeze mnie układ pomoże mi wydostać się z tej przeklętej wojny. Wiesz, kiedyś kochałem armię. Byłem dumny, że służę ojczyźnie. Ale to minęło. Jeszcze tylko kilka tygodni i się stąd zmywam. Później planuję walczyć jedynie z marlinami i błękinopłetwymi tuńczykami.
Haggard (ekspert od materiałów wybuchowych)
Hej, tu Haggard. Niech Cię nie zmyli ta przystojna fizjonomia. Tak naprawdę, masz do czynienia ze zwykłym trepem. Jestem bardzo towarzyski. Gadają, że ludzie wokół mnie szybko giną, ale to wcale nie jest prawda. W końcu jesteśmy na wojnie, no nie!? Co by tu jeszcze dodać? Cenię sobie smaczną kuchnię, zwłaszcza suszone mięso i piwko. No i uwielbiam eksplozje. W domu każdy miał o to do mnie pretensje, ale w wojsku w sumie chcą, żebym wysadzał różne rzeczy w powietrze, więc dobrze się wpasowałem. No dobra, przyznaję, mina Claymore w latrynie oficerów to był raczej błąd. Ale wybuchło pięknie!
|